Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyprawka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

Nowości w szafie i pokoju Róży...

Zawsze lubiłam oglądać posty wyprawkowe i wszystko co związane z zakupami :) Postanowiłam więc, że sama od czasu do czasu zrobię jakiś wpis o nowościach w szafie Róży. Oczekując jej myślałam, że będziemy codziennie łądnie się ubierać i rzeczywiście... przebieramy się kilkanaście razy dziennie ponieważ po każdym posiłku Róża ulewa i moczy to co ma na sobie. Tak więc wybiła mi trochę z głowy strojenie... Niestety nie potrafi wybić mi z głowy zakupów, zwłaszcza w gorącym okresie wyprzedaży. Kupuję więc i mam nadzieję, że ulewanie w końcu się skończy!

 Powoli też pojawiają się nowe gadżety. Póki co, Róża jest mało zainteresowana czymkolwiek, poza cyckiem, czystą pieluchą i spaniem, ale w końcu powoli, powoli zacznie się to zmieniać...

W matach Skip Hop jestem zakochana! Chociaż uważam, że ich ceny są trochę za wysokie... Zdecydowałam się w końcu na mini matę, a na decyzji zaważyło moje zamiłowanie do sówek ;) 





Czas na wyprzedażowe łupy :)
Nie mam niestety zbyt wielu możliwości biegania po sklepach, więc jak tylko nadarzyło się kilka okazji wykorzystałam je i udało mi się skorzystać z końcówek wyprzedaży. Przy okazji prezentuję też kilka prezentów, które Róża otrzymała od odwiedzających ją osób ;)


Reserved 19,99 zł

Reserved 14,99

5 10 15 - 7,99 zł

5 10 15 - 9,99 zł

Prezent ;)

TkMaxx - 34,99 zł

Reserved 9,99 zł

Reserved 9,99 zł

Reserved 9,99 zł

TkMaxx - 40 zł

George - prezenty

Smyk 35 zł/3 szt

5 10 15 - prezent

H&M - prezent
I tyle. ;) Teraz tylko czekać, aż Róża urośnie i ubranka będą jej dobre ;)

niedziela, 25 stycznia 2015

Nasze wyprawkowe hity!



Róża ma już 3 tygodnie!Przez ten czas zdążyłyśmy się trochę poznać i zweryfikować nasze wyprawkowe zakupy. Pewnie jeszcze wiele się zmieni, ale już teraz chciałabym wskazać kilka hitów, bez których nie wyobrażam sobie funkcjonowania swojego i dziecka!

1. Na pierwszym miejscu... Pieluchy tetrowe! Ciągle dokupuję, ciągle piorę i non stop mam wrażenie, że jest ich za mało. Moje dziecko niestety bardzo ulewa, więc przy każdym karmieniu w pogotowiu leży kilka tetrówek. Teraz mamy ich pewnie ok 60 szt i twierdzę, że nigdy dość! A jak do tego jeszcze ładnie wyglądają...


2. Zestaw pielęgnacyjny z Aventu
Wiele osób mówiło, że duża część zestawu nam się nie przyda... Okazuje się, że korzystamy ze wszystkiego, jedynie gruszka na szczęście nie była nam potrzebna i mam nadzieję, że jeszcze długo nie będzie! Zestaw ładnie zapakowany w pastelowe etui... Polecamy :)


3. Śliniaki! Podobnie jak pieluchy mogłyby występować w nieograniczonej ilości! Wytłumaczenie podobne jak w przypadku punktu pierwszego... Ulewanie. Najlepiej sprawdzają się te, które są w marę szerokie i zasłaniają ramiona, dzięki czemu jest szansa, że po karmieniu nie będziemy musieli córki przebierać.


4.  Książeczki kontrastowe.
Kontrasty! Wystarczy otworzyć książeczkę i dziecko przepada na co najmniej godzinę! 



5. Podgrzewacz do butelek
Początkowo tez gadżet wydawał mi się zbędny, zwłaszcza, że karmię piersią. Na szczęście siostra postanowiła mi go sprezentować. Teraz co któreś karmienie odciągamy pokarm i zagęszczamy, żeby chociaż trochę zminimalizować ulewanie. Bez podgrzewacza byłoby ciężko!



6. Poduszka do spania w ciąży
Służyła przez kilka miesięcy ciąży, a teraz jest idealna przy karmieniu! Owijam się nią, część wkładam pod plecy, a z przodu podtrzymuje dziecko. Najlepiej wydane pieniądze w czasie ciąży! Poduszka posłuży pewnie jeszcze długi czas przy karmieniu. Poza tym tak mi się z nią dobrze śpi... Szukamy teraz mniejszej wersji rogala do karmienia, ale w nocy ta jest idealna!


7. Osłonki na piersi BabyOne
Gdyby nie one... W internecie mnóstwo niepozytywnych opinii, zwłaszcza specjalistów, ale wydaje mi się, że lepiej karmić przez osłonki, niż nie karmić wcale! W dniu największego kryzysu, kiedy na samą myśl o tym, że mam przyłożyć dziecko do piersi chciało mi się płakać, kiedy byłam bliska wysłania męża po jakiś Bebilon czy też inne MM, uratowały mnie osłonki, po które mąż pobiegł tuż przed zamknięciem SuperPharm... W życiu nie czułam takiej ulgi, a karmienie stało się na powrót przyjemnością! Położna, która nas odwiedza, stwierdziła że jeżeli mi jest łatwiej, a dziecko sobie radzi i bez problemu je, to czemu nie ułatwiać sobie życia? Tymi słowami ugasiła moje wyrzuty sumienia, które pojawiły się po lekturze internetów... Na początku używałam osłonek z Aventu, potem przerzuciłam się na BabyOne, które ze względu na mniejsze dziurki i wolniejszy przepływ oraz przyleganie do piersi wydają mi się lepsze. Róża na szczęście nie oduczyła się ssania piersi i teraz powoli odstawiamy osłonki i wracamy do normalnego karmienia.


8. Kocyki
Uwielbiam! I to chyba bardziej mój hit niż Róży. Delikatne, mięciutkie, w piękne wzory... Muszę się na siłę powstrzymywać, żeby nie kupować kolejnych ;) Służą nam lepiej niż otulacz.



9. Poduszka klin
Wybawienie dla mam ulewających dzieci. A że jak pisałam wyżej, Róża ulewa bardzo, nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez tej poduszki. I tak cięgle się stresuję, że mała się zakrztusi, noce mam więc czuwające. Dzięki klinowi wiem przynajmniej, że główka jest wyżej a dziecko bezpieczne.

Źródło

10. Pajace
Kompletując wyprawkę dla pierwszego dziecka nie myśli się o jej użyteczności, skupiając się raczej na wyglądzie. Trzy tygodnie z dzieckiem zweryfikowały wiele. Wiemy już teraz, że niektórych ubranek prawdopodobnie nigdy nie założymy, wielu nie kupilibyśmy też po raz drugi. Naszym hitem, zwłaszcza na noc są pajace. Łatwo rozpiąć, łatwo zapiąć i zdjąć, użyteczne zwłaszcza, kiedy dziecko trzeba często przebierać. 
Wybierając się na zakupy, zwracamy teraz większą uwagę na to, czy ubranko łatwo będzie założyć, unikamy tych wkładanych przez głowę, bo wiemy jak mała potrafi się denerwować przy przebieraniu.




czwartek, 15 stycznia 2015

Wyprawka do szpitala - moje spojrzenie na sprawę ;)

 W internecie mnóstwo list wyprawkowych, od wyboru do koloru! Ja postanowiłam ugryźć to z trochę innej strony.  Do szpitala musiałam zgłosić się z powodu przeterminowania i zanim trafiłam na salę porodową minęły trzy dni przymusowego pobytu na patologii ciąży. Po cesarskim cięciu na oddziale położniczym spędziłam kolejne trzy doby. Cały pobyt trwał więc tydzień, więc zapotrzebowanie na niektóre rzeczy okazało się też inne niż uchwycone na poniższej liście.                                                 

Prezentuję więc spis rzeczy otrzymany od położnej na szkole rodzenia, na czerwono zaś dodaję swoje drobne uwagi ;)

Co zabrać do szpitala? 
DOKUMENTY
- KARTA  PRZEBIEGU  CIĄŻY,
- AKTUALNE  WYNIKI  BADAŃ,
- DOWÓD OSOBISTY,
-DOKUMENT  STWIERDZAJĄCY  FAKT  AKTUALNEGO  UBEZPIECZENIA  ZDROWOTNEGO               (mimo systemu eWUŚ szpitale nadal o to proszą) (Nas nikt o nic nie prosił)
-PLAN PORODU (pominęliśmy)
Dla mamy:
- 2 opakowania pieluch/ podpasek poporodowych np. „Bella” (prawie całe opakowanie zużyłam już na sali porodowej, później rodzina i tak musiała mi dowozić kolejne, polecam więc większy zapas. Nie polecam podkładów z Canpolla, u mnie się nie sprawdziły)
- min. 1 opakowanie podkładów na łóżko z flizeliną/ceratką (Bardzo dobrze sprawdziły się podkłady SENI i podobnie jak wyżej... Dużo zużyliśmy już na porodówce i później trzeba było dowozić, warto więc mieć ich trochę więcej i nie czuć dyskomfortu :))
- duży i mały ręcznik
- 2 rozpinane na wysokości klatki piersiowej  koszule z krótkim rękawem, ciepłe i nieuciskające skarpetki
- UNIKAMY  JAK  OGNIA- jednorazowych flizelinowych majtek! Można kupić kilka luźnych par, nie opinających ciała bawełnianych majtek lub majtek z „ siateczki”. Większość szpitali nie zaleca jednak lub wręcz zakazuje noszenia sztucznych tkanin w okresie połogu ( u mnie sprawdziły się majtki SENI)
- szlafrok (niezbyt gruby)
- stanik- ewentualnie z rozpinanymi miseczkami tzw. laktacyjny (Ja potrzebowałam nawet dwóch!)
- pantofle, klapki pod prysznic
- papier toaletowy, ręczniczek do rąk lub wilgotne chusteczki
- przybory toaletowe: pasta do zębów, szczoteczka do zębów, preparaty do mycia i pielęgnacji ciała, antyperspirant, szampon, grzebień, spinka do włosów, chusteczki higieniczne, chusteczki do higieny intymnej.
- krem/ pomadka natłuszczająca do ust
- kubek, sztućce
- ładowarka do telefonu
- kilka małych torebek plastikowych na odpadki (przydatne również na zabrudzone koszule, które rodzina będzie zabierać do prania)
JEDZENIE  I NAPOJE np:  niegazowana woda mineralna (2 duże butelki, 1 mała),klarowny sok, np. 100% jabłkowy, bawarka, słodkie krakersy, bułka maślana, serek homogenizowany, drobiowa wędlina ( kilka plasterków), twarożek, landrynki, zwykła czekolada bez nadzienia

Dla dziecka:
- 1 opakowanie pieluch rozmiar 3-5kg
- 3 kaftaniki i śpioszki- najlepiej wiązane lub zapinane pajacyki, 2 czapeczki, mogą się przydać „rękawiczki”- bawełniane (zapytać personel szpitala, czy należy zabrać)
- oliwka
- chusteczki nawilżane do pośladków
- krem do pośladków/ maść  witaminowa ( ewentualnie)
- tzw. rożek (opcjonalnie)
 U nas szpital zapewniał ubranka, więc potrzebowaliśmy jedynie akcesoriów do przewijania. W każdym szpitalu jest inaczej, warto się więc wcześniej zorientować czego potrzeba.


Uzupełniając listę:

Już leżąc na patologii zaczęłam mieć problem z pojawiającym się pokarmem, dlatego opakowanie wkładek laktacyjnych jak najbardziej wskazane. Zwłaszcza po porodzie. U mnie sprawdzają się Rossmanowe i z TESCO, Niewysoka cena, a jak najbardziej zdają egzamin.

Bardzo przydały mi się pieluszki tetrowe. W szpitalu w którym rodziłam dawali, ale warto mieć swoje, czy to żeby użyć przy dziecku, czy dla siebie.

Kolejna rzecz , już dla dziecka to podkłady do przewijania. Miałam opakowanie z Pandy, ale polecam też Rossmanowe Babydream.

Zakładając że planujcie karmić piersią... Może nie powinnam o tym pisać, ale polecam zakupić wcześniej silikonowe osłonki na piersi. Niekoniecznie musicie ich użyć, ale z doświadczenia swojego i dziewczyn leżących ze mną na sali wiem, że niestety początki karmienia to nie bajka, a droga przez mękę i poranione brodawki mogą zniechęcić nawet najsilniejszą kobietę. Kończy się to często wysyłaniem męża do drogerii po nakładki. Wybór jest spory, rozmiary różne... Cena nie jest powalająca, więc może warto wcześniej zakupić dopasowane do siebie, a nie liczyć na to, że mąż trafi? Nawet jeśli miałoby nas ominąć ich używanie? Ja używam z Aventu, uratowały moją laktację, bo naprawdę płakałam już z bólu. Teraz powoli je odstawiamy, bo rany się wygoiły, a mała bez problemu łapie się sutka.
Druga rzecz to maść na brodawki, chociaż ja jestem z tych, co to własne mleko uznają za najlepszy środek do smarowania. Ale na wszelki wypadek zapakowałam Lano-maść z  Ziaji. Sprawdziła się również do ust.

Jeżeli wybieracie się do szpitala po terminie, niekoniecznie musi się to od razu skończyć wywoływaniem porodu, dlatego warto zapakować więcej bielizny i koszulki na zmianę. Ja o tym zapomniałam, przekonana, że zaraz będę zmuszona rodzić i trzeba było dowozić :)

Rodzicie z mężami/partnerami? Warto zapakować dla nich coś do jedzenia... Poród może się ciągnąć naprawdę długo i mój biedny mąż przez ponad 20 godz nie miał nic w ustach. Wyjadał moje krakersy, ale co to jest dla faceta paczka krakersów? Warto o tym pamiętać :)


I tyle mojego wymądrzania... O czymś zapomniałam? Coś pominęłam? 

poniedziałek, 27 października 2014

Jak się nie zrujnować kompletując wyprawkę...



Pierwsze dziecko. Czas cudownego oczekiwania i czas wielkich przygotowań. Lista zakupów na kilku kartkach, ciągłe wizyty na przeróżnych forach w poszukiwaniu informacji, dopytywanie innych co się przyda, co też nie. Jednym słowem... Szaleństwo! Po podliczeniu okazuje się, że potrzebujemy niemałego majątku, żeby wyposażyć dzieciaczka. Chociaż po czasie okazuje się, że wiele rzeczy kupujemy bardziej dla siebie, bo dziecku trzeba wbrew pozorom niewiele...

Jak w tym szaleństwie nie zwariować? Jak się nie zrujnować, zwłaszcza że finanse ograniczone?

UBRANKA

Wbrew pozorom ubranka dla niemowlaka nie należą do najtańszych, szczególnie lepsze jakościowo. Nie powinniśmy więc odmawiać, kiedy ktoś proponuje nam odzież po swoim dziecku. Mnie uratowało kilka worków ciuszków po córeczce koleżanki. Wszystkie w bardzo dobrym stanie, bo w końcu niemowlak nie jest w stanie bardzo zniszczyć. Po przejrzeniu okazało się, że do kupienia mam naprawdę kilka rzeczy. Oczywiście jak każda mama, miałam moment szału zakupowego, jednak trwał krótko, i szybko zaczęłam kupować rozmiary powyżej trzeciego miesiąca.
Jeżeli nie mamy znajomych, którzy mogą nam oddać ubranka warto rozejrzeć się wśród wyprzedaży. Ja kupiłam naprawdę dobre jakościowo rzeczy w Smyku, 5.10.15, Tesco itd. za naprawdę niewielkie pieniądze...
Ostatnią opcją, którą ja uwielbiam, ale do której nie każdy jest przekonany to zakupy w lumpeksie. Znajdziemy tam często naprawdę świetne jakościowo rzeczy, czasami wręcz nowe, za grosze. Uwielbiam wygrzebywać cudeńka!

Tak więc szafę Róży mamy uzupełnioną, musimy zaopatrzyć się jeszcze jedynie w kombinezon cieplejszy...

ARTYKUŁY PIELĘGNACYJNE

Dla mamy i niemowlaka.
Moje hobby to wyszukiwanie promocji i kupowanie kosmetyków taniej. Pomaga mi w tym najczęściej Super Pharm, który bogaty jest w marki i promocje. Prym wiedzie też allegro.
Starałam się w liczbie kosmetyków, szczególnie dla dziecka nie przesadzić. Kupiłam kilka rzeczy, mając nadzieję, że będą odpowiednie dla skóry mojego dziecka, ale mam świadomość, że może się okazać, że trzeba będzie coś zmienić. Tu więc zachowałam rozwagę.
Swoje kosmetyki, głównie walczące z rozstępami również kupiłam w atrakcyjnych cenach.

POKÓJ DZIECKA

Tutaj zaszalałam, zwłaszcza że na rynku tyle pięknych rzeczy... Jednak wiele rzeczy starałam się zrobić sama, lub wyszukiwałam w niższych cenach. Mebelki kupiłam w Ikei i na allegro. Część malowałam i zmieniałam sama. Niektóre rzeczy uszyłam sama, cześć zamówiłam, jeszcze inne szyje teściowa. Pokój dziecka i wszystkie gadżety tak naprawdę są bardziej dla nas. Bez wielu rzeczy dziecko by się po prostu obeszło, jednak my mamusie chcemy stworzyć jak najpiękniejsze miejsce dla swojego dziecka :)

WÓZEK I FOTELIK

Ważne rzeczy i chyba największy wydatek. W tym przypadku poszukuję wózka używanego, zwłaszcza, że gondola posłuży nam niewiele czasu. Prawdopodobnie postawię na zakup wózka 3w1, a prawdopodobnie, jak przyjdzie pora zainwestuję w spacerówkę, która posłuży nam przecież o wiele dłużej. Co do fotelika tutaj warto jednak kupić nowy i bezpieczny.

Oczywiście jest jeszcze mnóstwo innych rzeczy, których nie wymieniłam powyżej... Warto jednak szukać promocji, czasami kupić coś używanego i dzięki temu zaoszczędzić na inne gadżety.

Swoją wyprawkę kompletuję już od 3 miesięcy, dzięki czemu mam już prawie wszystko. Dwa miesiące przed porodem nie mam już takiego stresu, że z czymś nie zdążę. Warto więc zając się tematem trochę wcześniej, bo zakupy na ostatnią chwilę niekoniecznie są dobrem pomysłem. Nie będziemy wtedy mieli już czasu na szukanie promocji.



sobota, 4 października 2014

O rzeczach ładnych (1)

Rozpoczynam cykl! Dotyczyć będzie, jak już zaznaczyłam w tytule, rzeczy ładnych :)

Gromadzenie wyprawki i urządzanie kącika dla dziecka to wielka frajda! Każda mama ma swoją wizję tego, jak będzie wyglądać takie miejsce i co kupi swojemu dziecku... Ja ciągle błądzę. Trzymam się dwóch kolorów - szarego i różowego. Pojawiają się drobne kropeczki, gwiazdki, ale czasami przyfruną też modne ostatnio sówki. Robi mi się mały misz masz... Ale trudno ;)

Dziś prezentuję dwie rzeczy zamówione u Betty's Home. W jej realizacjach zakochałam się od pierwszego wejrzenia i jak tylko dowiedzieliśmy się co będzie, to zamówiłam literkę (mam nadzieję, że Róża nie spłata nam figla ;)). Do tego kocyk dobrany kolorystycznie. Całość pięknie wykonana! Z pewnością zamówię jeszcze ochraniacz do łóżeczka :)

Polecam realizacje Betty's Home!




niedziela, 14 września 2014

Zestaw pielęgnacyjny dla niemowlaka! Czyli ile matek, tyle opini...

Zamówiłam dziś zestaw pielęgnacyjny dla niemowlaka firmy Avent. Nie powiem, połasiłam się na ładny pastelowy wygląd, praktyczne etui i fakt, że mam wszystko załatwione za jednym zamachem.


Avent jako firma jest bardzo polecany. O samym komplecie konkretnych opinii nie znalazłam, ale mimo to zamówiłam, zapłaciłam i uzbroiłam się w cierpliwość. 

Wrzuciłam jednak z ciekawości zdjęcie na instagram i już miałam komplet opinii. Oczywiście największą dyskusję wywołał termometr. A jakże!
Jak wiadomo, małemu dzieciaczkowi ciężko zmierzyć temperaturę. Rynek oferuje więc wiele ciekawych rozwiązań. Termometr w zestawie jaki jest każdy widzi. Posłuży chyba bardziej mnie (bo nie mam) niż dziecku. Chociaż biorąc pod uwagę zawodność innych rozwiązań, będzie pełnił też funkcję kontrolną. Wracając do opinii... Termometry bezdotykowe, to jak wiadomo większy wydatek (ok 100-120 zł) ale chyba dają najbardziej miarodajny pomiar. Termometry dotykowe do czoła i uszu... Wyczytałam, że pomiar temperatury to często loteria. Bardzo omylne wyniki, więc chyba nie warto inwestować. Ale jak wiadomo... Ile matek tyle opinii! Ten temat z pewnością musimy jeszcze głęboko przeanalizować :)

Druga rzecz, która wzbudziła w tym zestawie "kontrowersje" to oczywiście gruszka. Jest to raczej klasyczna forma odciągania nieczystości z nosa, jaka towarzyszyła też naszym rodzicom, a teraz przybrała ładniejszą i wygodniejszą formę. Tyle że, prym  wiodą aspiratorki do noska, wygodniejsze i dokładniejsze. I ten element z pewnością do zestawu dokupimy, niemniej gruszkę, jak już się dzidzia pojawi wypróbujemy. Może gruszka wcale nie taka straszna jak ją malują?

Po raz kolejny przekonałam się, że można zapytać o opinię, wspomagać się czyimś doświadczeniem, ale ile matek, tyle doświadczeń i rad. Cenię je sobie bardzo, jednak coraz trudniej wyłuskiwać mi właściwe wnioski i korzystać z bogactwa doświadczeń innych. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że jednak trzeba się przekonać na własnej skórze i "skórze" dziecka, sprawdzając różne produkty i ich użyteczność...

piątek, 12 września 2014

Leżaczek, bujaczek, huśtawka - poszukiwania idealnego rozwiązania

Szukamy bujaczka, huśtawki. Wydaje mi się, że jest to świetna rzecz, jeżeli chcemy mieć na dziecko oko i czymś je zająć i jednocześnie coś zrobić w domu.
Od kilku dni siedzę i przeglądam... Wyłoniłam kilku faworytów, wśród tych najczęściej polecanych przez znajomych. Przyznam, że trochę żal wydawać mi ciężkie pieniądze na bujaczek, który posłuży dziecku raptem pół roku (większość wagowo ograniczona jest do 9 kilogramów). Postanowiłam więc, że jeżeli zdecyduję się na któryś z wyższej półki, poszukam go po prostu na tablicy bądź allegro...

Źródło

Źródło
Chyba najczęściej polecane mi na instagramie i przez znajomych są bujaki Fischer Price. I być może bym się zdecydowała, gdyby nie moja wielka niechęć do zielonego koloru, której nijak nie potrafię przełamać :) Być może głupi argument, zwłaszcza że bujaczki mają naprawdę dobrą opinię, ale chciałabym, jeżeli już mam wydać trochę pieniędzy, żeby wizualnie mi odpowiadały.

źródło
Tę huśtawkę niemal już kupiłam na tablicy. Zbiera dobre opinie, wizualnie mi odpowiada.  Waga dziecka to niestety tylko do 9 kg, cena ok 300 zł. Używka w bardzo dobrym stanie to wydatek rzędu 150 zł. Dlaczego nie kupiłam? Bo do walki wkroczyła w ostatniej chwili huśtawka nr 3!

Źródło

Podejrzałam ją u pewnej dziewczyny na Instagramie... Wypytałam czy poleca, czy dziecku się podoba i okazuje się, że za cenę 150 zł można nabyć dobrą huśtawkę, wizualnie jak najbardziej na plus, z opcjami podobnymi jak te w droższych wariantach. I chyba właśnie na tę się zdecydujemy.


Kolejny niby prosty zakup, nad którym zastanawiam się już któryś dzień z rzędu, zmieniając co chwilę zdanie...

A może polecacie coś jeszcze? :)


niedziela, 31 sierpnia 2014

Wyprawka... Czyli jak to zrobić, żeby nie przesadzić!?

Czy spodziewając się pierwszego dziecka istnieje w ogóle coś takiego jak zdrowy rozsądek?! Nie wydaje mi się :) Odkąd dowiedziałam się, że będzie dziewczynka, wpadłam w wyprawkowy szał, który ostudził dopiero stan konta! Nawet chodząc do lumpeksów, zamiast grzebać i szukać czegoś dla siebie (a dodam, że powoli przestaje się mieścić w wiele rzeczy i przydałaby się jakaś nowa garderoba), przeglądam i kupuję rzeczy dla Róży. Na szczęście zmądrzałam na tyle, że przestałam kupować najmniejszy rozmiar i sięgam już po ten na 2-3 miesiące...
Ale do czego zmierzam... Zadałam koleżankom pytanie na facebooku - ile ciuszków potrzebuje ta malutka istota (dodając jednocześnie zdjęcie komody z rzeczami w najmniejszym rozmiarze zamieszczone poniżej, szuflady oczywiście też wypełnione)

Odpowiedzi jak zwykle przeróżne. Że nie założy wszystkiego, że założy wszystko po kilka razy, za dużo, za mało... I jak tu nie zwariować?! 
Postanowiłam mimo wszystko przystopować. Skupić się na rzeczach pielęgnacyjno-kosmetycznych. Ugryźć wyprawkę z trochę innej, już nie ubrankowej strony. Miałam to szczęście, że naprawdę wiele rzeczy dostałam po córeczce koleżanki, więc uzupełnianie tego chyba na razie przestało mieć sens, zwłaszcza, że sama zdążyłam kupić już ok. 20 par body!

I tyle w temacie. Wygodnie jest mieć dużo rzeczy, nie martwić się ciągłym praniem itp... Ale chyba nie można się dać zwariować, zwłaszcza, że jest wiele innych istotnych rzeczy do kupienia, a dziecko naprawdę szybko rośnie (O ile nie urodzi się już większe niż 57 cm, wtedy najmniejsze rzeczy możemy na dzień dobry spakować z powrotem do worków.)

A już niebawem zaczynam szaleć z urządzaniem kącika dla dziecka! :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...