Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 grudnia 2014

Pokój Różyczki...



Nie wiedzieć czemu, wszyscy moi znajomi dziwią się, że urządzam "osobny" pokoik dla córki, pytając czy nie wygodniej byłoby mi mieć łóżeczko przy sobie.  Mieszkanie, które wynajmujemy ma ok 35 m i tak naprawdę, jest jednym dużym pomieszczeniem. Siedząc na kanapie w "dużym pokoju" widzę łóżeczko i czuję się jakby było przy mnie :)
Miałam duży dylemat, czy kąt dla Róży urządzać w naszym pokoju, czy zagospodarować niewielki pokoik połączony z... kuchnią. Kiedy w końcu zdecydowałam się na to mniejsze pomieszczenie, wszyscy zaczęli się dziwić, że pokój dziecka jest połączony z mini kuchnią... Nie oszukuję się... Mieszkanie jest tak małe i ma tak śmieszny układ, że gdzie nie postawię łóżeczka, dziecko będzie czuć zapachy z kuchni. Trucizn tam nie gotuję... Kolejna sprawa, która dziwi wiele osób, to bliskość kaloryfera. Kaloryfera, który prawdopodobnie nie zostanie odkręcony, bo rura, na której wisi łapacz snów, a którą widać na zdjęciach daje wystarczająco dużo ciepła. Niestety ciężko jest ustawić łóżeczko i mebelki inaczej w tak małym pomieszczeniu. Jak nie próbowałam go obracać, to i tak trafiało pod kaloryfer :) Jedyne co mnie martwi to dość suche powietrze. Musimy więc zainwestować w nawilżacz.

Efekt końcowy wygląda zupełnie inaczej niż to, co sobie wcześniej wyobrażałam... Przeglądając różne blogi, inspirując się pięknymi pokoikami dziecięcymi, zaczęłam chcieć wszystkiego, nie zważając na kolory i motywy. Opamiętanie na szczęście przyszło dość szybko. Stwierdziłam, że wiele rzeczy, które pięknie wyglądają w żaden sposób nie będą pasować, a poza tym są nam kompletnie niepotrzebne w tej chwili. Skradną cenną przestrzeń, która i tak jest ograniczona. Ozdób i gadżetów więc niewiele... Będzie się to oczywiście zmieniać, kiedy już pojawi się Róża. Chciałabym, żeby ten pokoik rozwijał się razem z nią i żeby był dla niej, a nie dla mnie :)

Jak łatwo zauważyć, trochę zaszalałam z gwiazdkami :) Dość popularny ostatnio motyw, chociaż boję się, że dość szybko może się znudzić... Na szczęście pościel mamy też w zygzaki, pokrowiec na przewijaku jest dwustronny z zygzakiem... Poobracamy :D

 Kalendarz - Pepco
Skrzyneczka - Netto
Miś, grzechotki, przytulanka - Ikea



 Pompony - DIY (klik)



 Wieszak z sówką - Ikea
Konik - Empik
Opaski - DIY


Zawieszka serce - Prezent od Ani ze Skandynawskiej Werandy

 
kurak - TK Maxx

Przewijak z odzysku, przemalowany. Pokrowiec uszyłam sama ;)


 Łapacz snów - DIY (klik)


Po plakat musicie zgłosić się na blog Piwnooka.pl
My jeszcze raz pięknie Marcie za prezent dziękujemy!

Komódka Ikea po przeróbce, gałki Home&You.



 Klosz lamy przywieziony z zagranicznych targów przez koleżankę :)




 Miś i ochraniacz na łóżeczko to robota Marty z http://marta-berceuse.blogspot.com/


Literka - Betty's Home



 Pościel do łóżeczka uszyła moja teściowa... Dla osób z Rzeszowa informacja, że urzęduje na ul. Rejtana 69, w centrum handlowym Plaza. Usługi krawieckie Vivien.

Znajka oczywiście musiała się na zdjęcie załapać ;)

Fotel z Ikei
Kocyk z TK-Maxx
Pies- znaleziony ;)



 
Komoda i Regał oczywiście z Ikei :)
Bieżnik w gwiazdki - Pepco

poniedziałek, 24 listopada 2014

O przeprowadzce w ciąży słów kilka...

Na szkole rodzenia, okazało się, że większość kursantów robi remont, bądź się przeprowadza... Wicie gniazda, a jak! Wydawał mi się, że w siódmym miesiącu podołam bez problemu zmianie miejsca zamieszkania. Wynajęliśmy niewielkie póki co mieszkanko, bo zaledwie 35 m. Wydawało się, że wystarczy pomalować... Taa... Odświeżanie zajęło półtora miesiąca. Brak czasu, stres, zmęczenie... wszystko z pewnością odbijało się na Róży! Drugi raz nie zdecydowałabym się na przeprowadzkę na ostatnią chwilę! Teraz jestem zadowolona z efektów naszej pracy. Kuchnia, która wyglądała tragicznie (meble były odrapane i koloru ciemnoniebieskiego), nadaje się do czegokolwiek, z pozoru niewielki pokój okazał się całkiem przestronnym miejscem. Teraz w końcu możemy na spokojnie udomawiać przestrzeń i oczekiwać na pojawienie się Róży...

Poniżej kilka zdjęć. Brak na nich pokoiku Róży, ale o tym już niebawem...

 Zanim zaczęliśmy działać wszystko wyglądało tak:



 Niestety nie zrobiłam porządnych zdjęć kiedy dostaliśmy klucze... Nie pomyślałam, teraz żałuję, bo zmiana jest naprawdę spora. Szczególnie w kuchni! Meble okleiłam własnoręcznie niewielkim kosztem, wymieniliśmy blat, zrobiliśmy półkę na książki kucharskie, Farba tablicowa nad blatem, relingi pod szafkami... Różnica spora! Koszt metamorfozy niewielki, za to ogrom pracy ciężarnej nie do przeliczenia na pieniądze. :)

















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...